Klementyna Kot i Tomasz Bilecki

Moje pierwsze spotkanie z okarynami miało miejsce w pracowni Stanisława Tworzydło, gdzie zdobywałam kolejne stopnie wtajemniczenia ceramicznego. Jednym z zadań było wykonanie glinianej okaryny. Mistrz posiadał formę wykonaną na wzór okaryny miśnieńskiej lecz nie było nikogo kto umiałby nastroić ten instrument.

Mój syn Tomek Bilecki, jeszcze wtedy nastolatek, był miłośnikiem i zbieraczem wszelkich dźwięków. A że słuchem muzycznym został przez naturę obdarzony nie najgorszym, postanowiłam, że spróbujemy nastroić okarynę. Okazało się to drogą przez mękę. Największą trudność sprawiło nam zrobienie ustnika. Znaleźliśmy materiał po francusku, który opisywał całą fizykę okaryny, jednak z naszego punktu widzenia mógł równie dobrze być napisany w Suahili. Dopiero po wypaleniu wielu okaryn, które zamiast melodii emitowały z siebie wyłącznie coś w rodzaju smutnego westchnięcia, stworzyliśmy instrument, na którym w upalne wieczory dało się zagrać „Summer time”.

Od zrobienia  pierwszych okaryn minęło kilkanaście lat i  wykonałam ich wiele. Wszystkie tworzę  ręcznie z gliny garncarskiej lub kamionkowej. Zdobię reliefami i pokrywam kolorowymi szkliwami. Czasami stosuję również japońską technikę wypału zwaną Raku. Zrealizowaliśmy także kilka nietypowych zleceń. Tomek stroił wielką okarynę w kształcie głowy byka, stworzyliśmy okarynę podwójną połączoną jednym ustnikiem.

Pracownia ceramiczna
ul. Etiudy rewolucyjnej 15/17 lok.201, 02-643 Warszawa
tel.: 606 105 281
www.terrakot.pl
email: klementynakot@o2.pl

Szukaj

harfufot z archiwum Piotra Matloka